Biografia

     "Archangel, Dark Angel
     Lend me thy light
     Through Death's veil
     'Til we have Heaven in sight!"

                                      Satanic Mantra

  

   Cradle of filth – zespół, który u jednych wzbudza nienawiść, przestrach i obrzydzenie; u innych natomiast bezgraniczne uwielbienie i fascynację. Jedno jest pewne – Ich muzyka nikogo nie pozostawia obojętnym. Człowiek, który nigdy wcześniej nie zetknął się z Ich twórczością, choćby tylko posłuchał dwuminutowego kawałka, nigdy już nie będzie taki jak przedtem. Przedstawiam Cradle of filth – zespół, którego muzyka jest tak oryginalna jak image, którego twórczość fascynuje miliony mrocznych duszyczek na całym świecie.

   Początki Kołyski Plugastwa sięgają 1991 roku, kiedy to w Suffolk, małej miejscowości koło Londynu, paru kolesi zafascynowanych prozą takich autorów jak: Byron, Shelly (Percy i Mary), Joseph Sheridan Le Fanu czy ze współczesnych – Stephen King, postanowiło założyć zespół. Od początku postanowili, że ich muzyka będzie bardzo mroczna, szybka, a jednocześnie romantyczna i pełna bólu. W pierwszym składzie obok Daniego (wokal) znaleźli się Paul Ryan (gitara), John Richard (bass) , Ben Ryan (klawisze) ,oraz Darren (perkusja). W  takim to składzie (z którego do dziś ostał się tylko Dani) zostaje nagrane pierwsze demo zespołu zatytułowane: „Invoking The Unclean". Podczas nagrywania drugiego dema: "Orgiastic Pleasures" do zespołu dołączył Robin Eaglestone alias Robin Graves grający na drugiej gitarze. Po nagraniu "Orgiastic..." Robin odszedł, wrócił jednak po odejściu Johna Richarda jako basista. W następnej kolejności w zespole pojawia się Paul Allender jako drugi gitarzysta. Zostaje nagrane ostatnie demo "Total Fucking Darkness", nazywane przez Daniego  "jedynym ważnym demem". Oto jedno z najwcześniejszych zdjęć zespołu:

 

  W niedługim czasie Cradle of filth podpisują umowę z  Cacophonous Records i nagrywają pierwszy oficjalny album pt. „The Principle Of Evil Made Flesh" (1994), w którego nagraniu nie uczestniczył jednak Darren. Jego miejsce za „garami” zajął Nick Barker. „The  Principle Of Evil Made Flesh" wzbudziło szerokie zainteresowanie w metalowym światku. Już wtedy Wampiry zaczęły wzbudzać kontrowersje. Po pierwsze – muzyka; nikt nie przypuszczał, że można połączyć surowe, black metalowe granie z symfonią i gotyckim pięknem. Po drugie – image...Nie był to co prawda tak szokujący image jak teraz, jednak wzbudził zainteresowanie ze względu na to, że Cradle of filth mimo, iż gra muzykę black metalową nie przyjął stricte satanistycznego wyglądu jak inne blackowe zespoły, a długie zęby, hektolitry krwi i roznegliżowane panienki w których szyje wgryzają się muzycy mówiły jasno, że chcą być raczej kojarzeni z wampirami niż satanistami. Uwagę zwracały także długie, poetyckie teksty Daniego, które mówiły o pogańskich religiach, a także sam wokal tego pana, niesamowicie piskliwy i skrzeczący. Moja znajoma określiła go jako kastracki:) Właśnie ten wokal miał się stać jednym z charakterystyczny elementów zespołu i stanowić przedmiot zazdrości innych wokalistów.

   Spory z wytwórnią doprowadziły do rozstania z zespołem Paula i Benjamina Ryana oraz Paula Allendera, którzy znaleźli się w The Blood Divine. Kontrakt jednak mówił, że Wampiry muszą nagrać jeszcze jeden album sygnowany przez Cacophonous. W nagrywaniu epki „Vempire Or Dark Faerytales In Phallustain" (95/96) uczestniczyli Stuart Antsis (gitara), Damien Gregori (klawisze) i tymczasowy gitarzysta Jared Demeter, który jak się potem okazało był alter ego Stuarta. Zespół po prostu chciał, aby ten album nagrano w sześcioosobowym składzie i stworzył sobie szóstego muzyka:). „Vempire...” to jedno z najszybszych dokonań Cradle of filh. Po nagraniu tego albumu zespól mógł już opuścić Cacophonous Records i przenieść się do innej wytwórni. Była to Music For Nations.

  “Dusk and her Embrace” drugi pełnometrażowy album Wampirów, a pierwszy nagrany dla Music For Nations był niejakim zaskoczeniem. Po szybkim „Vempire..” zespół nagrał najbardziej gotycką i romantyczną płytę. Nie oznacza to jednak brak surowości i brutalności znanej z poprzednich Ich dokonań! Po prostu gitary są na tej płycie jakby schowane, a na pierwszy plan wysuwa się symfonia. Przez wielu właśnie ten album uznawany jest z najlepszy  w historii zespołu. Gościnnie w jednym z utworów pojawił się Cronos – członek legendarnego zespołu metalowego Venom. Stało się już niemal tradycją, że w czasie nagrywania albumów zmienia się skład. I tak  podczas nagrywania „Dusk and her Embrace” nieistniejącego Jareda zastąpił Gian Piras, natomiast po ukazaniu się tej płyty odszedł Damien na którego miejscu znalazł się Les Smith (Anathema)

   W 1998 roku na rynku pojawił się „Cruelty and the Beast”. Album będący w całości poświęcony osobie hrabiny Elżbiety Batory, uważanej za wampirzyce. Dla przypomnienia powiem tylko, że pani ta kąpała się w krwi dziewic, wierząc, że w ten sposób zachowa wieczną młodość. Po nagraniu tego albumu z zespołu z hukiem wyleciał perkusista Nick Barker, który wg  Daniego „jest człowiekiem z którym bardzo ciężko się współpracuje i który zawsze znajdzie jakiś powód do kłótni...”. Odchodzi także Gian Piras, który po paromiesięcznym namyśle powrócił:) i wziął udział w nagrywaniu kolejnego albumu, a właściwie epki pt. „From the Cradle to Enslave” (1999r.). Za garami Barkera zastąpił Was Sarginson oraz Adrian Erlandsson wcześniej grający w At the Gates, który stał się pełnoprawnym członkiem zespołu. „From the Cradle to Enslave” miał z założenia „osłodzić” czas oczekiwania na kolejny duży album. Swoją role doskonale spełnił; mimo, że zawierał tylko dwie nowe kompozycje wszyscy fani byli wniebowzięci. Oprócz dwóch nowych numerów na epce znalazły się jeszcze covery: Anathemy (wielu uważa, że wersja Wampirów jest lepsza od oryginału) i Misfits, oraz nowa wersja utworu „Funeral in Carpathia” pochodzącego z „Dusk and her Embrace”. Jedną z nowych kompozycji była tytułowa piosenka, do której zespół nakręcił pierwsze video z prawdziwego zdarzenia (poprzednie były kawałkami z koncertów). Dodać trzeba, że za własne pieniądze... Teledysk został wyreżyserowany przez kultowego, angielskiego reżysera horrorów Alexa Chandona. Wg mnie jest jednym z najlepszych metalowych clipów wszechczasów. Znajdziecie w nim wszystko: nagie kobiety z zapałem tnące sobie żyły, karły, wyrywane serca i oczywiście muzyków, którzy swoim wyglądem mogą napędzić potężnego stracha:) Mówię naturalnie o wersji nieocenzurowanej; powstała także łagodniejsza wersja puszczana od czasu do czasu na Mtv po północy. Po nagraniu epki z zespołem pożegnał się Stuart Antsis, który podobnie jak Nick Barker został z niego wyrzucony. Stuart twierdził, że coraz większa popularność Cradle of filth jest tylko jego zasługą i miał strasznie wysokie mniemanie o sobie. Odszedł także klawiszowiec Les Lecter.

   31 października 2000 roku (czyż może być lepsza data na wydanie albumu CoF?:) pojawiła się  jedna z najbardziej oczekiwanych płyt roku – „Midian” Album ten jest opowieścią o biblijnym mieście Midian zamieszkanym przez odmieńców, degeneratów i innowierców.

Na miejsce Stuarta został przyjęty stary, dobry znajomy Paul Allender, klawisze natomiast obsługiwał nowy nabytek Wampirów Martin Powell występujący wcześniej w Anathemie i My Dying Bride. I na tym albumie pojawił się gość specjalny; tym razem był to aktor Doug Bradley, znany przede wszystkim z roli w kultowym horrorze „Hellraiser”. Poza nim w jednym z utworów („Lord Abortion”) można usłyszeć dziewczynę Daniego – Toni. Także do jednej z piosenek z tego albumu został nakręcony teledysk, nie był on jednak tak krwawy jak poprzedni (co nie znaczny gorszy; przeciwnie klimat miał równie wspaniały). Po wydaniu tego albumu zespół ruszył w trasę koncertową obejmującą cały świat. Trafił także do Polski i wszyscy, którzy byli na tym koncercie wiedzą jak niezwykłe było to widowisko. Wystarczy wspomnieć tylko dwie niekompletnie ubrane panie:) które pluły winem w publiczność...

   „Midian” był ostatnią płyta nagraną pod szyldem Music For Nations. Chodzą słuchy, że Cradle of filth zerwało kontrakt z tą wytwórnią, ponieważ Music For Nations chciało wydać „Midian” w ekskluzywnym  boxie, który miałby kosztować wielkie pieniądze.

   Nikt nie przypuszczał, że następny album Wampirów ukaże się tak szybko...”Bitter suites to succubi”, który najpierw był zapowiadany jako epka, ukazał się ostatecznie jako pełnometrażowy album, 18 czerwca 2001 r., niespełna osiem miesięcy od wydania „Midian”.

   „Bitter suites to succubi” najbardziej przypomina „Vemipre...” Na płycie obok 7 nowych kompozycji znaleźć można też cover Sisters of Mercy oraz na dwa na nowo nagrane utwory z pierwszej płyty: „The Principle of Evil Made Flash” oraz „Summer Dying Fast”. Jest też mała niespodzianka – kawałek nowego video oraz trailer filmu „Cradle of fear” (o którym później). Płyta ta została wydana przez własną wytwórnię muzyków Abracadaver i zarobek Wampirów był bardzo mały. Niech mi ktoś teraz powie, że Cradle of filth nie zależy na swoich fanach...

   Po nagraniu tego lp stała się rzecz bardzo smutna. Zespół opuścił basista Robin, jedyny muzyk, który obok Daniego grał w zespole praktycznie od początku. Swoją decyzję tłumaczył niemożnością pogodzenia gry w zespole i życia prywatnego. Podczas trasy po USA cztery struny obsługiwał tymczasowo Dave Pybus z Anathemy...Jak się potem okazało dołączył on na stałe do zespołu.

   Na nowy album CoF przyszło nam czekać aż 3 lata (nie liczę tutaj "Bitter...", gdyż nie jest to zupełnie nowe wydawnictwo). W międzyczasie wydane zostało DVD zatytułowane "Heavy, Left Handed and Candid" z zapisem koncertu z Nottingham City w kwietniu 2001 roku (oprócz tego na płycie znalazło się wiele innych, naprawdę ciekawych rzeczy), składanka największych hitów Cradle of Filth wraz z niepublikowanymi wcześniej utworami zatytułowana "Lovecraft and Witchhearts", a także podwójny album koncertowy "Live Bites for the Death", aż w końcu w marcu 2003 doczekaliśmy się premiery zupełnie nowej płyty zatytułowanej "Damnation and a Day". Jest to pierwszy album CoF nagrany dla Sony Music. I wbrew głosom niedorozwojów (inaczej ich chyba się określić nie da) jakoby Kredki miały teraz zacząć grać lżej, "Damnation and a Day" jest najbardziej brutalnym albumem CoF. Elementy symfoniczne zostały zepchnięte na dalszy plan, a nacisk położono na gitary i perkusje. Wg. mnie jest to najlepsza płyta black metalowa 2003 roku i polecam ją każdemu, aczkolwiek przygotujcie się na naprawdę bardzo brutalne wydawnictwo.

   W nagraniu "Damnation and a Day" nie uczestniczył już niestety Gian, który odszedł z zespołu, aby skupić się na pobocznych projektach grających trochę inną muzykę niż CoF. Ostatnio brał udział w trasie gotyckiego zespołu Chrisitian Death; zagrał oczywiście na gitarze. Do dzisiaj nie znaleziono jego następcy, a druga gitarę na "Damnation..." obsłużył Martin.

   „Damnation and a Day” to ostatnie jak na razie Dzieło Zakazane (tak nazywa wszystkie płyty wokalista Dani). Z niecierpliwością ja, jaki i wszyscy fani oczekujemy następnej płyty Cradle of filth. I jakkolwiek nie mam pewności o czym będzie nowy album, tak wiem na pewno, że będzie to wydawnictwo genialne...

   Po nagraniu teledysku do „From the Cradle to Enslave” współpraca Wampirów z Alexem Chandonem nie zakończyła się. Alex miał właśnie zabrać się za kręcenie swojego nowego horroru, brakowało mu tylko aktora do głównej roli – psychopaty uważającego się za wampira... Nietrudno zgadnąć kto dostał tą rolę. Nie jest to debiut aktorski Daniego; wcześniej zagrał w filmie „Glass houses”. Kogo? Seryjnego mordercę o pseudonimie... Chrystus (zdjęcie z tego filmu macie w dziale „Galeria”).

   „Cradle of fear” bo tak zwie się najnowszy film Chandona będzie rozpowszechniany tylko przez Internet. Nie zobaczycie go w kinie w waszym mieście:) W filmie aż kipi od krwi, przemocy, seksu... Oprócz Daniego możemy także zobaczyć aktorki, które wystąpiły we „From the Cradle to Enslave”. Po szczegóły dotyczące tego wielkiego dzieła światowej kinematografii:) zapraszam do działu Cradle of fear.

   Cradle of filth to zespół wyjątkowy w każdym calu. Nigdy nie było i nie będzie zespołu, którego muzyka miała by taki klimat. Piękna, romantyczna, a jednocześnie szybka i brutalna, niesamowity wokal, długie i mroczne teksty (za które w całości odpowiedzialny jest Dani), wreszcie cudowna oprawa graficzna każdej płyty przyczyniły się do coraz większej popularności tego zespołu. Wszystkie inne zespoły symfoniczno black metalowe mogą jedynie upaść na kolana przed jedynym mistrzem (a właściwie szóstką mistrzów) tego gatunku. Cradle of filth reprezentuje poziom dla nich nieosiągalny, choćby nie wiem jak bardzo się starali.

   I kiedyś, kiedy w księżycową noc będziecie siedzieć na cmentarzu, z kielichem wina wsłuchując się w niesamowitą muzykę nocnych stworzeń, pomyślcie o wampirze imieniem Dani i czwórce jego towarzyszy...